gość2012.01.11 18:26:12 W sieciówce Zara robię zakupy często, ale w Wrocławiu. Niestety przy okazji trafiłam do Silesi. Zara nigdy nie grzeszyła uprzejmością w stosunku do klientów , kolejka przy kasie nigdy nie kusi pracowników by otworzyć drugie stanowisko kasowe, ale to wszyscy wiemy. Jednak obsługa Zary w Silesi to tragedia. Do przymierzalni wzięłam 8 sztuk (wiadomo można wejść z 4, więc ja naiwna myślałam , że po kolejne wyjdę po przymierzeniu pierwszych). O nie ...pani recytując wierszyk, że mogę wziąć tylko 4 zakończyła go zdaniem, że nie gwarantuje mi, iż pozostałe jeszcze będą jak wyjdę z kabiny, bo ktoś może je już rozwiesić , albo jakaś klientka zabrać. Zapytałam , więc w jaki sposób mogę przymierzyć pozostałe. Nie ma takiej możliwości. Przyszła chyba jakaś kierowniczka i powiedziała , że są wyprzedaże jest duży ruch i a poza tym tak jest. Ruch był taki , że do kabiny nie było kolejki, a większość była pusta. Powinni tę panią posłać na Grunwaldzką , gdzie do kabin stoi się w kolejkach i nigdy nie usłyszałam, że reszty rzeczy nie mam jak przymierzyć . Oczywiście po wyjściu nie było już dwóch swetrów. Jeżeli taka jest polityka Zary to gratuluję.